Joanna (JOKUKO design)
Naburmuszone w
zeszłym tygodniu niebo i wisielczy humor spowodowany nieprzyjazną aurą
sprowokowały myśl o długiej kąpieli w pianie, z inspirującym tekstem, w
romantycznym klimacie płonących świec.
…
Marzenia ściętej głowy. Świeczki
pewnie by się znalazły, coś do czytania również, ale wanna? Chyba u sąsiada. Hm…
to by było niemoralne :)
Tak od pogody,
kiepskiego humoru i braku wanny zaczęłam się zastanawiać jak to było w czasach,
kiedy wanny w domu nie miał prawie nikt. I tak napisałam ten post.
Określenie Francja
elegancja należałoby przekształcić na Francja ignorancja, przynajmniej w
zakresie dbania o higienę. Na dworze Króla Ludwika XIV, znanego też jako Król Słońce panowały bowiem szeroko
akceptowalne brud, smród … i bogactwo (przede wszystkim stroju). Flakony perfum lały
się strumieniami wnikając w warstwy szat, koronek i koroneczek, które usiłowały
ukryć efekt obwarowanego prawnym zakazem i mentalnie zakorzenionego strachu
przed wodą. Zgodnie z wierzeniami o wodzie jako śmiertelnie oddziałującej na
ludzkie ciało, zakaz kąpieli obowiązywał do siódmego roku życia. Podobno wspomniany król poraz
pierwszy wykąpał się mając 7 lat. Szybko czynności tej jednak zaniechał, gdyż
pierwsze spotkanie z wodą zakończyło się kłopotami ze zdrowiem. Jak się okazało, przekroczenie
tej newralgicznej granicy wieku nie szło w parze z porzuceniem praktyk
unikania wody. Dworzanie nadal stronili od kąpieli. Perfumy i woń niemytych
latami ciał przyćmiewały wielkość Wersalu i przyprawiały o mdłości. Wspaniałość XVI-XVIII wiecznego dworu to tylko
filmowa fikcja, która pozwala wierzyć w arystokratyczny splendor. Upudrowane na
biało twarze to nie efekt ówczesnej mody, lecz sprytna maska zasłaniająca grube
warstwy brudu. Wysokie jak wieżowce peruki skrywały skolonizowane w kołtunach włosów
wszy, na które służba polowała ze złotym młoteczkiem i kowadełkiem. :)
![]() |
źródło: housebeautiful.com, squarestate.net, thedecoratingdiva.com,meredithstarrettdesigns.blogspot.com,
digsdigs.com, ohua88.com
|
Zagadnienie dbania o higienę ma jednak znacznie dalej sięgające korzenie. W średniowiecznych warownych zamkach otoczonych fosą
unosił się swąd będący przykrym następstwem załatwiania potrzeb fizjologicznych
gdzie popadnie. Oczywiście lista tych potrzeb nie zawierała jednej podstawowej –
kąpieli. W związku z tym, iż wierzono, że kąpiele są przyczyną migreny, bólu
zębów i otwierają ciało na choroby, takie jak ospa, czy dżuma, unikano ich w
obawie przed zarażeniem. Brak kanalizacji sprawił, że gromadzące się w
budynkach nieczystości wyrzucano przez okno nie zważając czy spadną na
przechodniów. Światopoglądowa zaściankowość wieków średnich doprowadziła do zaniechania
higieny, którą na powrót zainteresowano się w okresie późnego średniowiecza. Ocuciło
to kulturę spotkań w łaźniach i korzystania z ich dobrodziejstw. Już w starożytności łaźnie miejskie stanowiły ośrodek
życia towarzyskiego, miejsce wymiany opinii i poglądów. Obok kąpieli, zabiegów
pielęgnujących ciało i masaży, można w nich było skorzystać z usług
dentystycznych czy fryzjerskich.:)
![]() |
źródło: londonoa.com,
freshome.com, webstash.no,
hungarianprovence.blogspot.com,
theaandsami.blogspot.com,
www.rofy.net
|
Jednak, dzieje łaźni są jak sinusoida. Obawa przed
rozprzestrzenieniem się chorób sprawiła, że znów zostały zamknięte, by pod koniec XVIII
wieku odrodzić się jak feniks z popiołów. Ich wygląd nieco jednak się zmienił.
Z dużych publicznych sal z wielkim basenem przekształciły się w prywatne pokoje
kąpielowe z wannami wynajmowane na godziny.
Pod koniec XIX w. łaźnie ustąpiły miejsca
łazienkom coraz częściej budowanym w prywatnych domach. Ten skok milowy w eliminowaniu
brudu i dbaniu o higienę zawdzięczamy upowszechnieniu systemu kanalizacji,
który przypomnijmy, już dawno wynaleźli starożytni. Czasy pławienia się
nieczystościach zrekompensowały wynalazki – miska ustępowa ze spłuczką,
wynalezioną oczywiście przez Chińczyków i papier toaletowy, który w niepamięć
puścił swoich poprzedników: mech i liście. Wiek XIX to okres wielkiej rewolucji
przemysłowej i niemniejszego przemeblowania w głowach społeczeństwa. Wstydliwy
obraz nieumytego Europejczyka zmienił się wraz ze zmianą podejścia do kwestii
kąpieli i postrzegania czystości ciała za pyszne i lubieżne. Dziś każdy ma
łazienkę. Choć zwykle jest to najmniejsze pomieszczenie w domu, to w przeciwieństwie
do niegdysiejszych gwarnych łaźni, jest zarazem miejscem świętego spokoju. :) Strach
przed wodą ustąpił miejsca przyjemności relaksowania się w wannie, a zaniedbana
łazienka niegdyś przeznaczona tylko i wyłącznie do załatwiania potrzeb fizjologicznych,
zyskała status miejsca intymnego, sprzyjającego relaksowi i dbaniu zarówno o
higienę ciała i umysłu.
Dziękuję za odwiedziny :) Jeśli
podobają Ci się moje teksty wyraź to w komentarzu, podziel się tekstem
ze znajomymi lub zaproponuj mi współpracę. A... i często odwiedzaj
Lovearti Studio :)
Pozdrawiam, Joanna (JOKUKO design)
Ja osobiście posiadam dosyć dużą wannę, ale z powodu przydomowej ekologicznej oczyszczalni (która w ogóle nie idzie w parze z kąpielami w wannie) korzystam z niej raz na rok. Więc cię rozumiem :D Co prawda ja mam wbudowaną, ale niesamowicie podobają mi się wolnostojące, nowoczesne lecz stylizowane na te starodawne :)
OdpowiedzUsuńPytałaś u mnie, czy mam faworyta wśród "własnych kątów", to tak, absolutnie, oprócz siedziska pod oknem urzekł mnie nr 9 od góry :)
http://beautifulsolution.blogspot.com
;) jem akurat drugie śniadanie... i niektóre momenty były ciężkie ;D ja sama uwielbiam brać prysznic! W kąpieli nie wysiedzę zbyt długo... nosi mnie :) ale prysznic jest boskim narzędziem! :) kocham!!!
OdpowiedzUsuń